piątek, 23 lutego 2018

Jak nakazuje tradycja

Trzeba mieć po kolei we łbie
I łeb na karku
Albo zielono w głowie
Tylko trudno ją wtedy na karku utrzymać

Boga głęboko w sercu
Serce na dłoni otwartej
Chyba, że się serce zgubi
Tylko jak żyć bez serca ?

Księdza obowiązkowo w rodzie
Rodzinę na pierwszym miejscu
Teraz mówią, że naród,
Ale przecież to zbiór plemion

W sieni trzeba mieć żyda
by się nas trzymał pieniądz
Dlaczego nie sadzać go w pokoju
Skoro jest dobrą wróżbą ?



czwartek, 22 lutego 2018

Stopniowanie

Z pewnością pamiętacie jeszcze ze szkoły coś takiego jak stopniowanie przymiotników.
Stopniowanie przymiotników umożliwia porównywanie natężenia tej samej cechy. Przymiotniki tworzą formy stopnia równego: ładny, wyższego: ładniejszy i najwyższego: najładniejszy. Wyróżnia się trzy typy stopniowania: regularne, nieregularne i opisowe. Nie jestem taki mądry więc cytuję z Internetu, nie pierwszy zresztą raz a tym tekście.
Stopień najwyższy tworzy się zawsze przez dodanie przedrostka naj- do formy stopnia wyższego przymiotnika lub – jeśli przymiotnik stopniuje się opisowo – przez użycie zamiast słowa bardziej słowa najbardziej. W życiu bywa też inaczej.

Po co przypominam szkolne definicje? Nie po co a po czym?
Po wywiadzie jakiego Onetowi udzielił prof Jan Żaryn Senator PIS. Nie jest moim celem omawianie lub nawet ustosunkowanie się do owego wywiadu. Chodzi mi bardziej o kwestię tytułu, zapowiedzi czy w końcu reklamy wywiadu.
Wczoraj koło południa zobaczyłem taki oto opis
Odświeżyłem wiadomości bo tytuł mi zgrzytał.
Zagłada Żydów, również Holocaust lub Holokaust, Shoah, Szoa – ludobójstwo około 6 milionów europejskich Żydów, dokonane w czasie II wojny światowej przez III Rzeszę i wspierane w różnym stopniu przez uzależnione od niej państwa sojusznicze. (Wikipedia)
Mówiąc w skrócie i tak aby nie podlegać pod Ustawę, reprezentujący religię chrześcijańską hitlerowscy Niemcy odpowiedzialni są za zagładę żydów reprezentujących inna religię.
Jaką ?  Judaizm
Judaizm ukształtował się w II tysiącleciu p.n.e.; stanowi religię narodową Żydów. Jest też pierwszą religią abrahamową. Jej wyznawcy znajdują się na całym świecie, obecnie jest ich najwięcej w Stanach Zjednoczonych (5,6 mln) i Izraelu (4,7 mln). Z judaizmu wywodzi się chrześcijaństwo.
Wobec tak zestawionych danych i historycznych faktów, trudno oczekiwać, żeby owo muzeum było chrześcijańskie.
W trakcie wieczornej sesji buszowania w Internecie, zauważyłem ten sam wywiad w Onecie sygnowany jakże innym tytułem

No, teraz tytuł ma inną wymowę. Prawda?
Innych czytelników, jak to się mówi inny target.
Rozumiem mocne tytuły, ale tej akcji nie rozumiem. Przepraszam 

poniedziałek, 19 lutego 2018

Piłem, kto mówi, że nie piłem ?



Piłem, kto mówi, że nie piłem
Butelkę wytrąbiłem, a może dwie butelki
Czuję, kto mówi, że nie czuję
Łeb szumi i paruje, świat toczy się jak bąk
Autor tekstu tej starej pijackiej piosenki zachęca do mieszania alkoholi. Ale taki głupi to ja nie jestem. Mądrość moja płynie zaś z własnych przeżyć i traumatycznych doświadczeń.  Ani więc whisky, ani koniak, ani wino. Nawet rumu nie tknąłem nie mówiąc o ginie którego wprost organicznie nie lubię.
Poszedłem w kulturę.
Od jakiegoś czasu mówi się, że pospolity bimber robiony czyt to z cukru czy ze śliwek nie jest już gorzałą dla ubogich.
Alkohole pędzone w szopie traktuje się jako dobra tradycji i kultury ludowej. Dzięki temu nie ma mowy o zwykłym pijaństwie, ale o szlachetnym kontakcie z tradycją i kulturą ludową
Nawet jestem dumy z tego kontaktu bo świat tak pędzi do przodu, że nie ma czasu by się nawet o ową kulturę otrzeć.
Przy okazji świąt rozmawiałem z moimi ukochanymi mieszkańcami Gorców, czyli sąsiadami z mojej góralskiej wsi. Padły wtedy zapewnienia o przyjaźni i takie tam różne ustalenia.
W zeszłym tygodniu owe ustalenia skonkretyzowały się na tyle, że zostałem tam zaproszony. Warunek był jeden.
- Musisz pojawić się z kierowcą.
Młody zakochany jak i ja w naszym starym miejscu, bez wahania zasiadł za kierownicą. Pojechaliśmy we dwóch, bo ze względów technicznych z żoną pojadę w miesiącach wiosenno letnich.
Patrząc przez szybę powtarzałem - zobacz jak pięknie. Czy pięknie było tego sobotniego popołudnia gdzie mgła zamieniała się miejscami z lekkimi opadami? Więc to chyba jakaś projekcja wspomnień nakładała się kolorowym filmem na mijane miejsca.
Młody też uległ urokowi chwili, zatrzymując co chwila auto i pstrykając zdjęcie.
- Ej panie pejzażysta, lubię być punktualny.    
Wjechaliśmy w dolinę rzeki, po obu stronach wzniesienia. Serce mocniej zabiło.
- Pamiętasz tato, od tego miejsca Brutus zawsze szczekał na powitanie.
- Pamiętam, wszystko pamiętam.
Zjechaliśmy w poprzeczną dróżkę i pojechaliśmy ostro w górę.
Dojechaliśmy do tego miejsca w którym zwykle pojawiał się czerwony dach naszej chałupy.
W miejscu dachu ziało pustką. Połać szarego nieba przypominał, że naszego domu już nie ma. Od dwóch lat w tym miejscu straszy pogorzelisko.
Niby to nie był już nasz dom, bo dwa lata wcześniej sprzedaliśmy do innym pasjonatom, traktując ową pasje do gór jako warunek konieczny przy wyborze kupca.
Niby nie nasz, a boli tak samo.
Dwa lata które minęły od tego czasu tylko w niewielkim stopniu złagodziły ten ból.
Stare kamienne mury pogrążają się w nad wyraz bujnych malinach, niekontrolowanym krzewie winogron i samosiejkach brzozy.
Przyroda wchłania i zamyka w sobie.
O! Już dom sąsiada.
Zatrzymujemy samochód. Krótkie jak to między chłopami, ale serdeczne powitanie.
Już od progu pada znamienne pytanie
- Smak jest ?
- A gdzie by się miał podziać? - odpowiadam, ciesząc się, że pamiętam jeszcze prawidłową odpowiedź.
Wysokie szklanki i drink z colą w proporcji pół na pół. Nie ma lodu, ale kto by na to zważał.
Zaraz też pojawia się żona Jasia,  układając na stole kiełbasę, boczek i pasztetową własnego wyrobu.
Tak tłustego i dobrego jednocześnie boczku dawno nie jadłem. Dobieram drugi kawałek, przypominając sobie jednocześnie, że nie wziąłem tabletek na cukier.
Kto by się tym jednak przejmował?
Czując w nozdrzach woń swojskiej wędzarni, nie użyłem ulubionego powiedzenia z filmu "Los Człowieka" Siergieja Bondarczuka - Po pierwszym nie zagryzam.
Zagryzłem po pierwszym i po kolejnych.
W tak zwanym międzyczasie pojawiali się dalsi sąsiedzi i znajomi królika.
A ja trochę pytając, trochę opowiadając, cieszyłem się jak dziecko.
Z każdą chwilą kiedy wprowadzałem do swego organizmu "element baśniowy" (Himilsbach), podobało mi się tu bardziej.
Dowiedziałem się, że moi następcy postanowili nie odbudowywać chałupy, a sprzedać to co pozostało razem z gruntami za jakąś tam kwotę.
Nie mnie sądzić czy kwota jest odpowiednia. Wiem, że kupujący nie ma zamiaru płacić za cudze emocje.
Urządziłem show opowiadając barwnie o naszym codziennym życiu na innej wsi. Uważam, że nie ma nudnego życia, jest tylko. życie  nudnie opowiedziane.
Gadałem jak w najlepszych chwilach mieszkania na wsi.
Takiego mnie zapamiętali i takiego zaprosili. Myślę, że ich nie zawiodłem i tym razem
Nawet żona nie zapytała - co tam na wsi nowego ?
Zadzwoni jutro i pogada z Marysiami. Dobrze wiedziała, że show był.
Wszystko kiedyś się kończy, a szczególnie flaszka.

Obdarowani produktami gospodarstwa wiejskiego i tworami kultury ludowej zapakowaliśmy się do samochodu.
Zaprosiłem do siebie prawie połowę osiedla. Będzie śmiesznie jak wszyscy się zdecydują  w jednej chwili. No cóż, pomieścimy się.
Wracaliśmy nocą a więc widoków nie było, pozostała pamięć wielokrotnie przejeżdżanej trasy.
O górka, skręt w lewo, zaraz będzie zjazd i drewniany kościółek.
Zgadza się, dobrze pamiętam
Spolegliwy jak nigdy, podjąłem z Młodym dyskusje o motocyklach.
- Mamo - powiedział wchodząc do domu Młodszy Syn- kupujemy z tata na spółę motocykl crossowy.
Zona spojrzała na mnie pytająco
- No co? To koszty porozumienia międzypokoleniowego
Rano sprawdziłem ceny crossów. Fiu, fiu.
Ale był jeszcze  późny wieczór poprzedniego dnia i kładłem się do snu w poczuciu zadowolenia. Element baśniowy parował z organizmu zastępował go nastrój filozoficzny. Czy miał rację autor testu piosenki wspomnianej na początku ?

Jutro znów będzie źle i smutno
Znów zmierzchem w dal okrutną tęskniące spojrzą oczy

piątek, 16 lutego 2018

Te młode co to pobudzają wyobraźnię

Od kilku dni atakowany jestem w mediach taką oto informacją 
Nie wiem nawet kuźwa kim jest owa  Deynn, więc nie będę starał się dociekać kim jest owa tajemnicza następczyni.
Uciekają mi  fakty, nazwiska i idole. Może dlatego, że nie jestem nastolatkiem. W moim wieku prędzej można zacząć się nastolatkami interesować,  takim klasycznym męskim zainteresowaniem.
Mnie w dalszym ciągu podobają się jednak kobiety z doświadczeniem i na symbol seksu typowałbym raczej Salmę Hayek czy Penelope Cruz niż trenerki fitness prezentujące sześciopak w łazienkowych sesjach selfie.
Myślę, że to oznaka zdrowia psychicznego i dystansu do siebie.
A że problem ten dotyka starszych panów od lat świadczyć może cytowana tu już kiedyś fraszka Jana Sztaudyngera 
     
Mała mi się spodobała,
Marzę już o jej upadku,
A wtem ona cmok mnie w rękę:
- Bardzoście przyjemni, dziadku.

Zmiana czasów polega na tym, że teraz już nie całuje się staruszków w rękę. Poza tym na tę śmieszną przypadłość zaczęły zapadać też niektóre starsze panie, gustujące w nastoletnich młodzieńcach.  Zwie się je powszechnie kuguarzycami.
Tutaj dopraszam się pewnej sprawiedliwości, a może tylko równości.
Kobieta ganiająca za młodzikami to kuguarzyca, a czyniący podobnie facet nazywany jest już satyrem.
Słyszałem też określenie wyliniały lew, ale już nie wiem co gorsze. 
  


 

środa, 14 lutego 2018

Faceci mają z tym problem

Z okazji Walentynek, dziesięć lat temu, postanowiłem dać mojej żonie coś od siebie i nie był ty bynajmniej robot kuchenny ani żelazko z parowaniem.
Zasiadłem nad kartką papieru i napisałem bardzo osobisty wiersz.
Ktoś powie, że kierowała mną nadmierna oszczędność a nawet sknerstwo.
Być może, ale ty panie rozrzutny też spróbuj i usiądź nad kartką.
Wiersz odnalazłem na pendrive i brzmiał dokładnie tak :

Rzadko Ci mówię, że Cię kocham
Przyznam to szczerze bez urazy
Ale przy innych rzeczach pragniesz
Żebym nie mówił Ci dwa razy
Poglądy zresztą na uczucia
Mieliśmy różne Ty i ja
Ale odmienność ta od ćwierćwiecza
Skutecznie łączy serca dwa
Czynić codzienność nie tak szarą
W potrzebie poczuć bliskość czyją
Ważniejsze niż usłyszeć słowa
Co formą jak pociskiem biją
Szeptane niczym jakaś mantra
Wypowiadane wciąż od nowa
Przy których jedni czują przesyt
Od których innym szumi głowa
Bądź pewna - masz się gdzie przytulić
Choć czasem wzbudzam w Tobie złości
A wszystko co tu napisałem
Wyznaniem mojej jest miłości

Kraków 14.02 .2008

Ponieważ od tamtego porywu natchnienia minęło 10 lat, odpowiedziałem sobie na pytanie, czy chciałbym zmienić coś w tym wyznaniu?
Oczywiście, że chciałbym.
Zamiast "ćwierćwiecza" wypadałoby napisać "ponad trzy i pół dekady"  

wtorek, 13 lutego 2018

Posypać serce popiołem

Po beznadziejnym niedzielnym kazaniu, które miało mi przybliżyć polskich świętych patriotów, a w zamian tego skłoniło mnie do zbudowania planu działań na najbliższy tydzień usłyszałem, że w tym roku nie muszę już pościć w Popielcową Środę. Zgodnie bowiem z przepisami kościelnymi Dotyczącymi umartwiania, post ścisły nie jest zwykłym postem. W Polsce obowiązuje on w Środę Popielcową oraz w Wielki Piątek. Post ścisły polega na ograniczeniu się w ciągu dnia wyłącznie do jednego posiłku do syta oraz dwóch niepełnych. Przestrzegać powinni go wszyscy katolicy od 18. roku życia do rozpoczęcia 60. roku życia.
Mój znajomy 60 latek korzysta już ze zniżki dla seniorów na pobyt w wodnym parku.
- Mów co chcesz, dla 20% zniżki z radością przyznam się do swojego wieku.
Teraz może do tego dorzucić jeszcze jeden bonus.
Ja po pierwsze nie skończyłem sześćdziesiątki więc zniżki na pływalnię mi nie przysługują, a poza tym tradycyjny post w Środę Popielcową, Wielki Piątek, czy w Wigilię, przy moim rozsądnym planie żywieniowym nie są wielkim poświęceniem i z honorowania tradycji nie zamierzam rezygnować nawet z wiekiem.
W środę pojawia się jednak inny problem. Do Popielcowej Środy dołącza się dzień Św Walentego czyli popularne Walentynki.
Katolicy nie powinni w tym dniu świętować Walentynek, grzmią księżą.
Oczywiście, najprościej zakazać.
Jak to z zakazami bywa, są po to by je omijać.
Nie jestem wielkim fanem Walentynek. Szczególnie przez pryzmat nachalnych reklam które każą mu ukochanej osobie kupić sprzęt AGD, laptopa lub TV. Po trzydziestu paru latach małżeńskiego stażu i jako fan zapewniania o własnym uczuciu bez specjalnej okazji, burzę się na takie nagabywanie.
Jednocześnie wiem, że kijem Wisły się nie zawróci i świat się zmienia.
Nie jest tematem tego wpisu ocena, na lepsze czy na gorsze?.
Chodzi o to, że był czas by znaleźć jakiś consensus dla problemu. Wszyscy się znamy na kalendarzu więc niech nikt nie mówi, że został w tym roku zaskoczony. Trzeba jeszcze żeby komuś zależało.
No chyba, że mamy już państwo religijne, a więc wszyscy o innych poglądach....

poniedziałek, 12 lutego 2018

Moje codzienne zadziwienie

Każdego dnia, tysiące redaktorów publikuje informacje kształtujące naszą świadomość, nierzadko kreujące przy okazji rzeczywistość. 
Każdego dnia wpada mi w oko jakaś perełka, która ową rzeczywistość stawia na głowie.  



Nie wiedziałem, że Adam Ferency liczy sobie aż tyle wiosen. Podziwiam zawsze jego młodzieńczo optymistyczną twarz. W czym tkwi tajemnica jego długowieczności?
Niektórzy twierdzą że sukces zawsze tkwi w racjonalnej diecie
Słyszeliście o diecie kapuścianej, przy której chudł kiedyś Pan Prezydent?

 


Taka tajemnicza kapust może być do diety idealna.
Dlaczego? Na oko widać, że ma mniej. Mniej choćby liter.
Można iść też w coś innego i bardziej mistycznego niż kiszonka z kapusty
Może wyciąg z różańca?
Pewnie wystarczy zażyć i nie trzeba odmawiać. Ech ci chińscy eksporterzy.
No ale do tego trzeba mieć pieniądze. Jak być bogatym i dlaczego mnie to się nie udało?
Problem może tkwić w zachowaniu.
Od dziecka, kiedy mi się coś udawało, skakałem do góry z radości. To duży błąd ponieważ człowiek bogaty skacze do radości. No ale kto bogatemu zabroni ?
 
Nawet gdy nie jesteście bogaci to nie ważcie się kupować od złodziei. Kupowanie kradzionych przedmiotów czyni z was paserów i podlega karze, wyraźnie określonej w Kodeksie Karnym. No chyba, że kupuje się do złodziei. O takim procederze Kodeks Karny milczy



No jak przy tym nie zwariować? Trzeba mieć jaja, a przy okazji długiego penisa.
Po co mieć długiego penisa? - zapytasz czytelniku który do perfekcji opanowałeś sztukę ars amandi? 
Do robienia zwodów. Z takim dużym penisem dorównać można w zwodach samemu Robertowi Lewandowskiemu. Tylko jak się robi zwód penisem o 35 cm długości?
Wzwodu też sobie nie wyobrażam.



Do tego pewnie trzeba być cewebrytą.
Co to ten cewebryta?
To może jakiś super celebryta, bo ci zwykli już nam się dawno opatrzyli.


No i jak z tym żyć panie redaktorze? Jak żyć?
Nie pytam o to premiera ponieważ :


Zaraz tam wrota piekieł, ale gdy to wszystko czytam to ręce i nogi się uginają.